Wydarzenia
Parada Konstytucji 3go Maja w Chicago 2011, sobota, 7 maja 2010
Jak co roku chicagowskie Krakusy i ich goscie z pozagalicyjskich obszarow Polski dopisali formujac orszak i maszerujac w kolorowej, radosnej i mlodej paradzie polskosci w miescie Lincolna. Pomimo zachmurzenia, chlodu i deszczowej prognozy pogody ustawilismy sie w szyku pod numerem 25 – co jest zasluga Staszka Czajkowskiego rezerwujacego miejsce w paradzie dla naszej grupy. Pierwsza godzine lub nawet dluzej zajela dekoracja samochodow i przebieranie mlodziezy za Smoka Wawelskiego i Lajkonika. Marek i Mira Pieprzyk, wlasciciele Restauracji „Lutnia”, nadjechali biala „warszawa” rocznik 1962 o numerze rejestracyjnym „BABCIA –Illinois”. Muzealny juz eksponat wzbudzal ogromne zainteresowanie publicznosci i mediow. Marek zmuszony zostal do zdjecia dekoracji TPK z maski aby telewizje mogly utrwalic jego antyk - prezentowany z nieukrywana duma - w calej okazalosci.
Furgonetke Staszka ozdobily banery, kwiaty, choragiewki i inne impoderabilia Towarzystwa. W naszej grupie znalezli sie goscie z daleka – ze Szczecina przyleciala kolezanka Tadzia Zaczka ze studiow na Uniwersyetcie Jagiellonskim pani Wanda Wieprzewska oraz Kinga Rybinski z Memphis, Tennessee. Dwie krakowskie pary taneczne, reprezentujace Zespol Piesni i Tanca „POLONIA”, zmieszaly sie z nami przynoszac z soba powiew mlodosci i beztroski.
Gdy telewizja filmowala Lajkonika i Smoka, pojawil sie drugi Lajkonik reprezentant zespolu tanecznego o tej samej nazwie. Tego tylko brakowalo! Dwoch Lajkonikow obok siebie i to w Chicago! W ruch poszly aparaty fotograficzne, kamery utrwalily ten moment. Pozniej zauwazylismy w pochodzie jeszcze jednego Lajkonika– a przeciez przed laty to my bylismy pierwsi sprowadzajac jego stroj z polskiej „Cepelii” i zamawiajac konia u pana Jana Sliwinskiego. Jak mowil Jan Pietrzak, madrzy ucza sie od prymusa...
Ubrani w koszulki TPK, czapki krakowskie z pawim piorem i bialo czerwone barwy ruszylismy za trabiaca „warszawa – Babcia” : nasza pani Prezes Basia Rybinska, jej zastepcy Danusia Parchin i AndrzejPietowski , Mira Pieprzyk dumna z meza, jego „warszawy” i glosnego klaksonu wykonywala uklonu krakowskie „czapka do ziemi”. Dalej czlonkowie Zarzadu TPK obecnej i bylych kadencji, czlonkowie i sympatycy Towarzystwa: Jurek i Marta Litwa, Tadzio i Ewa Zaczkowie z goscmi, Antoni Rosiek, Wanda Rapacz, Ewa i Ignac Niemyjscy, Anna i Leszek Kordylewscy, Jurek Glica z rodzina z Polski. Lubie parady 3cio majowe w Chicago bo spotykam tam wielu znajomych, przyjaciol i dzialaczy innych organizacji, odnawiam znajomosci, zamieniam pare slow, umawiam sie na spotkania, proponuje wspolprace czy zapraszam na imprezy TPK.
Pogoda jest jednym z elementow decydujacych o sukcesie naszych krakowskich imprez i wystepow. W ubieglym roku slonce i bezchmurne niebo przyciagnely na parade majowa w Parku Granta tysiace widzow. Dzisiaj zimno i perspektywa ulewy odstraszyly ich i na trasie zza barierek spogladaly tylko male grupki osob. Paradujace grupy zapowiadala Malgosia Ptaszynska z Radia Polvision 1030. Na trybunie honorowej zauwazylismy mundur wysokiego oficera armii USA i charakterystyczny stroj ksiedza biskupa. Przeszlismy przed nia tak szybko, ze trudno byloby wiecej zapamietac. Spostrzeglismy tez siedzacego na krzesle rezysera Andrzeja Baraniaka z Dziennika Zwiazkowego utrwalajacego paradujace reprezentacje dla najstarszego i najwiekszego pisma polonijnego w Chicago. Nasz Lajkonik i Smok robili furore wsrod publicznosci. Najwiecej radosci mialy dzieci uderzane lagodnie po czuprynkach bulawa Lajkonika i robiace „piatki” uderzajac dlonmi w zielona lape Smoka, ktorego nazywaly „dinozaur”.
Na koniec mily policjant pozwolil zatrzymac samochody w poblizu Muzeum Sztuki (Art Institute) i tam spakowalismy rekwizyty aby udac sie do restauracji na wspolny obiad. Dodam jeszcze z nieukrywana przyjemnoscia, ze od pewnego czasu coraz czesciej slychac wsrod czlonkow TPK slowa uznania czy podziekowania za wykonana prace i spedzamy wiecej czasu razem. Nasz 3cio majowy posilek byl jednym z takich momentow gdy dzielilismy sie nowymi pomyslami, komentowalismy planowane imprezy, padaly pro i kontra i po prostu czulismy sie blisko Towarzystwa Przyjaciol Krakowa. W takich chwilach nabieramy checi do dalszej dzialnosci spolecznej. Na Paradzie uslyszalem kilka zapytan i pochlebnych opinii dotyczacych naszych imprez. Polonia chicagowska patrzy na nas z uznaniem, bo staramy sie prezentowac imprezy na duzo wyzszym i ambitniejszym niz przecietna poziomie. Pisze to z duma i nadzieja, ze energii wystarczy nam na wiele nastepnych parad, piknikow, spotkan z poezja, z ciekawymi ludzmi z Krakowa, Spotkan z Ballada, Dni Krakowa i oczywiscie „Krakowskich Zaduszek Jazzowych w Chicago”.
Refleksjami podzielil sie Wincenty Kadlubek -Chicago, a.d. 2011








